maturalne e

2009-02-04 22:30:54

Największy problem ludzi o wolnej woli. Możliwość wyboru. Rzecz miła i przyjemna, gdy chodzi o rozrywkę, a uciążliwa, gdy dotyczy przyszłości. Czy dana deklaracja spełni się, skoro wymaga włożenia weń nie małego wysiłku? Chyba każdy lubi mieć ambicje, ale już ich realzacja przysparza kłopotów. Trzeba się wziąść w garść, zacisnąć zęby i powalczyć. Ze zmęczeniem, wątpliwościami, brakiem czasu. Może będę miała dobrą passe. Może się nie ugnę i będę dzielnie, uparcie pracować do końca. Podniosłe słowa.


Na domiar tego, aby się skupić w sposób absolutny, wyciszyć, powinnam emocjonalnie "zacisnąć pasa". Nie podoba mi się to wcale. Przecież nie jestem towarzysko rozchwytywana, jestem typem spokojnym i wyciszonym. Oczywiście nie równa się to z nie wyściubaniem nosa poza książki, ale na pewnym odpuszczeniu sobie wrażeń jakie może dostarczyć obcowanie z innymi ludźmi. Na tym polu trzeba sobie darować nadzieje, fantazje i mrzonki. W praktyce "trzymać na wodzy" realizowanie (chyba tak to trzeba określić) marzeń przez trzy miesiące. To później przyjdzie radość wyników pracy, wybuch uczuć i nareszcie spokój. A także rozbudzenie nowych marzeń tyczących przyszłości w nowym mieście, nowych sytuacji.

Rezygnować z wartości nie mogę, to one przecież mnie kształtują. Ale nie mogę się skupiać na ich pogłębianiu, wręcz przeciwnie muszę je odłożyć na razie na bok, aby ostatecznie dorwać się do nich z wytęsknieniem. Tyle ksiażek, tyle myśli, tyle filmów, tyle obrazów. I kontakty międzyludzkie, więzy absurdalne i te jak najzdrowsze oraz pogłębianie własnego ja, wiedzy, doświadczenia. To będzie piękny czas. Chociaż nie powinnam o tym myśleć, nie oczekiwać. Ze spokojem przyjmować to co następuje, w duchu się cieszyć, ale bez rewolucji, by zachować równowagę. Niczym stoicy. Albo buddyści, ale ich praktyki to bardziej skomplikowana sprawa...


Nie przedłużając więc.... Do roboty!

A tak w nawiasie, drastycznie osobiście i paradoksalnie; kwestia "is good". To chyba jakieś znaczne przecenienie. Może zaangażowanie się i rozdrobnienia na zbyt wielu frontach. A może strach przed samym sobą, (spojrzeniu prawdzie w oczy). Przecież tu nikt nie ma papierów na doktorat z wyroczni. Albo po prostu, tak jak pisałam. Pusta, nikczemna, pyszna ignorancja. To boli. Och boli.

skomentuj (1)



Powrót

(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz