[Valid RSS] Zeszytowo

Rzecz ocziwista 2009-02-13 18:55:01

***

Jednego serca! tak mało! tak mało,
Jednego serca trzeba mi na ziemi!
Coby przy mojem miłością zadrżało:
A byłbym cichym pomiędzy cichemi...

Jedynych ust trzeba! skąd bym wieczność całą
Pił napój szczęścia ustami mojemi,
I oczu dwoje, gdzieby, patrzył śmiało,
Widząc się świętym pomiędzy świętemi.


Jednego serca i rąk białych dwoje!
Coby mi oczy zasłoniły moje,
Bym zasnął słodko, marząc o aniele,

Który mnie niesie w o bjęciach nieba...
Jednego serca! tak mało mi trzeba,

A jednak widzę, że żądam za wiele!

sł. Adam Asnyk (Poeta z okresu pozytywizmu (!) pozostał romantykiem)
wyk. Czesław Niemien (Genialny kompozytor i wokalista)

To tylko w ramach sentymentalnej nostalgii walentynkowej; okazjonalnie. Bez faktycznych tęskont i nieurzeczywistnień.

skomentuj (1)

maturalne e 2009-02-04 22:30:54

Największy problem ludzi o wolnej woli. Możliwość wyboru. Rzecz miła i przyjemna, gdy chodzi o rozrywkę, a uciążliwa, gdy dotyczy przyszłości. Czy dana deklaracja spełni się, skoro wymaga włożenia weń nie małego wysiłku? Chyba każdy lubi mieć ambicje, ale już ich realzacja przysparza kłopotów. Trzeba się wziąść w garść, zacisnąć zęby i powalczyć. Ze zmęczeniem, wątpliwościami, brakiem czasu. Może będę miała dobrą passe. Może się nie ugnę i będę dzielnie, uparcie pracować do końca. Podniosłe słowa.


Na domiar tego, aby się skupić w sposób absolutny, wyciszyć, powinnam emocjonalnie "zacisnąć pasa". Nie podoba mi się to wcale. Przecież nie jestem towarzysko rozchwytywana, jestem typem spokojnym i wyciszonym. Oczywiście nie równa się to z nie wyściubaniem nosa poza książki, ale na pewnym odpuszczeniu sobie wrażeń jakie może dostarczyć obcowanie z innymi ludźmi. Na tym polu trzeba sobie darować nadzieje, fantazje i mrzonki. W praktyce "trzymać na wodzy" realizowanie (chyba tak to trzeba określić) marzeń przez trzy miesiące. To później przyjdzie radość wyników pracy, wybuch uczuć i nareszcie spokój. A także rozbudzenie nowych marzeń tyczących przyszłości w nowym mieście, nowych sytuacji.

Rezygnować z wartości nie mogę, to one przecież mnie kształtują. Ale nie mogę się skupiać na ich pogłębianiu, wręcz przeciwnie muszę je odłożyć na razie na bok, aby ostatecznie dorwać się do nich z wytęsknieniem. Tyle ksiażek, tyle myśli, tyle filmów, tyle obrazów. I kontakty międzyludzkie, więzy absurdalne i te jak najzdrowsze oraz pogłębianie własnego ja, wiedzy, doświadczenia. To będzie piękny czas. Chociaż nie powinnam o tym myśleć, nie oczekiwać. Ze spokojem przyjmować to co następuje, w duchu się cieszyć, ale bez rewolucji, by zachować równowagę. Niczym stoicy. Albo buddyści, ale ich praktyki to bardziej skomplikowana sprawa...


Nie przedłużając więc.... Do roboty!

A tak w nawiasie, drastycznie osobiście i paradoksalnie; kwestia "is good". To chyba jakieś znaczne przecenienie. Może zaangażowanie się i rozdrobnienia na zbyt wielu frontach. A może strach przed samym sobą, (spojrzeniu prawdzie w oczy). Przecież tu nikt nie ma papierów na doktorat z wyroczni. Albo po prostu, tak jak pisałam. Pusta, nikczemna, pyszna ignorancja. To boli. Och boli.

skomentuj (1)

Cytat 2009-01-29 13:41:22

SCURVY gorączkowo

(...)Mam chaos we łbie wprost nieprawdopodobny! Stworzenie obiektywnego aparatu w postaci elity całej ludzkości jest niemożliwe, ponieważ przyrost intelektu odbiera odwagę czynu: największy mędrzec nie domyśli myśli swych do końca ze strachu choćby przed samym sobą i obłędem, a i tak będzie to za słabe wobec rzeczywistości. Strach przed sobą to nie legenda, to fakt - ludzkość też boi się samej siebie - ludzkość wariuje jako zbiorowość - jednostki wiedzą to, ale są bezsilne - otchłanne wprost myśli... (...)

Ignacy Stanisław Witkiewicz (Witkacy)
Szewcy, Akt Pierwszy

skomentuj (0)

Brzdęk x 2 2009-01-28 22:02:53


Przecież wiadomo, że wyłącznie jedna iskra może spowodować zapalenie lasu. Dziwne więc, że mi przyszło przy niej tyle majstrować.
Może to oznaka, że moje działania i myśli nie mają najmniejszego sensu.

Mrzonki czas zamrozić. Tylko czy umiem to zrobić przy rozmnożonej lodówce? Ja chcę marzyć!

skomentuj (1)

Tupot 2009-01-27 13:55:49

Słyszę kroki. Czy to jedynie złuda dźwięków muzyki? Cichy rytm instrumentów. Nie, nie tym razem. To intruz. Ten, który zabiera radość, sens czynności. Zamiennik uśmiechu w ponurość. Często tak bywa, że niepodtrzymani towarzystwem ludzi zanikamy. A raczej zanikają nasze chęci. Bo cóż oznacza niezainteresowanie ze strony osób interesujących? Brak osądów, odrzucenia, a zarazem akceptacji. Czasem to jest wygodne, ale mi się chce ŻYĆ.

Milczysz. Niby nic dla mnie nie znaczysz, a myślę o Tobie ciepło, sympatycznie. Wiem, że masz problemy, jak każdy. Jeśli potrzebujesz pomocy, przyjdź. Zrobię co w mojej mocy. Jeśli wszystko jest w porządku, to to też mnie interesuję. To może chore, ale boli mnie brak kontaktu. Wiem, że może jestem jedynie pyłkiem w Twoim życiu. Ale tyle mówiłeś...

Mam nadzieję, że to wynika z zajęcia, a nie ignorancji.

skomentuj (1)

En face / Na przeciw siebie 2008-12-04 19:19:32

 Z rzadka ze sobą noszę mój dziennik spraw nie załatwionych


Początkowo pierwsze trzy

można było usprawiedliwić

złym zdrowiem

uciekaniem czasu

domu zapaleniem


Po trzech miesiącach w palcach uczyłam nie miłe mrowienie

podszyłam oczy i omijałam w imię rzeczy ważniejszych

jedzenia

bycia

i tycia


Dziś paniczne wstydzę się pytań zapiski mnie pożerają

kłami swej nierealizacji

brakiem tętna

skomentuj (0)

papapa.... 2008-11-30 16:08:34

Można żyć Pięknie. Byle się nie chować za nieśmiałością.

skomentuj (0)



Archiwum

2009
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
sierpień



Linki

Bywam
Destination of Heroes
Dubois forum

Kocham
Artur Rojek
Alfons Mucha
Dave Gahan

O mnie
deviant.art
last.fm




(c) layout by Inez for Szablony.Blogowicz